Bornholm i Christianso - świty i noce na Bałtyku

Romul.pl

Biuro Podróży Poznań Winogrady

Bornholm i Christianso - świty i noce na Bałtyku

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Bałtycki świt

Bałtycki świt 

Ze ślicznego i zacisznego portu w Łebie wyruszamy w rejs na Bałtyk. Kapitan planuje Bornholm. Choć Bałtyk to morze kapryśne i nie wiadomo gdzie pozwoli dopłynąć. Załoga zacna i doświadczona – tylko ja pierwszy raz na Bałtyku (ale nie pierwszy raz na rejsie morskim – tyle, że wcześniej to były rejsy po południowych morzach i nie da się tego porównać z naszym polskim morzem).

Słońce świeci, za tydzień zaczną się wakacje, a teraz jest spokojnie i przyjemnie. Już czuje, że nie taki straszny ten Bałtyk jak o nim mówią – skoro będę się mogła nawet opalać :). Krótko po wypłynięciu wskoczyłam w strój kąpielowy i moją białą skórę, wystawiłam na działanie promieni słonecznych w nadziei że trochę się zbrązowi :)

Długo nie trwała taka sielanka i zaczął silniejszy wiatr wiać więc i zimno mi się zrobiło. Trzeba było się trochę ubrać i zapomnieć o opalaniu. Ale za to szum morza było słuchać i lekkie uderzenia fal w dziób jachtu. Same przyjemności. Chłopcy promienieli zadowoleniem i błyskami w oczach. 

baltic 2013 023ai

Żeglarze

Jacht piękny, dobrze wyposażony i widać, że chętny do pływania. Właściciel i kapitan w jednej osobie okazał się niezwykle otwartym i towarzyskim mężczyzną. Atmosfera luźna i przyjemna. Tylko ja nie mogłam się doczekać momentu gdzie na horyzoncie już nie będzie żadnego lądu, gdzie wokół mnie będzie już tylko woda, fale i wiatr. Gdzie ginie zasięg i żaden telefon już nie dzwoni. Słychać tylko nasze rozmowy i Neptun dający czasem głośniej znać, że to jego królestwo. Nie wiem czy wiecie, ale z Neptunem za każdym razem jak się wypływa należy się podzielić tym co najlepsze, żeby był łaskawy i pozwolił dopłynąć tam gdzie się chce bez większych problemów. No i co mógł dostać od załogi?? Oczywiście łyk dobrego rumu :)

baltic 2013 033ai

Fajka oficerska 

baltic 2013 026ai

Żeglarz 

baltic 2013 008ai

Jachtowy skalniaczek :)

W związku z tym, że ja rejs traktuję zupełnie turystycznie i żadnym wielkim żeglarzem nie jestem, to będąc jedyną kobietą na pokładzie wcale nie pchałam się do prac żeglarskich – bo i skóry rąk szkoda, a i moimi nędznymi umiejętnościami mogłabym tylko przeszkadzać żeglarzom. Skupiłam się więc na gastronomii :) śniadanie jeszcze w porcie jedliśmy, ale obiad już gotowałam na pełnym morzu. Wiadomo, że jak Polak głodny to wszystko zje i nawet pochwali – i tak było też w tym przypadku. Ponoć kapitan podczas zakupów oglądał ilość jedzenia i napojów zakupowanych przez załogę i jedyny komentarz jaki od niego wyszedł, brzmiał następująco:

Rejs na 5 dni, zakupy na dwa tygodnie, szacun... :)
Pod koniec rejsu zresztą zweryfikował to zdanie i powiedział, że nie spodziewał się, że w ogóle lodówka będzie świecić pustakami, kiedy będziemy w drodze powrotnej.. a tu jednak :) 

baltic 2013 100ai

Rosół kapitański 

Po posiłku co tu dużo mówić zrobiło mi się nieźle mdło. Zatem postanowiłam, że zastosuje mój ulubiony sposób na chorobę morską i pobiegłam pod pokład – zresztą i tak chciałam się przespać bo czekała mnie „psia wachta" od północy do 4 nad ranem – ponoć najgorsza ze wszystkich.

A noc okazała się przepiękna. Księżyc w pełni, na północy różowo - czerwone niebo, powiewy wiatru i szum morza. Duża kawa, żeby nie zasnąć. Obserwowanie horyzontu i poszukiwanie białych, czerwonych i zielonych światełek oznaczających, że mamy jakieś towarzystwo. Przez te 4 godziny wiatr się wzmógł, uderzał coraz mocniej falami w łódź, ale księżyc obserwował każdy nasz ruch. Czasem tylko przymykał oko. Można się wsłuchać we wszystkie swoje myśli, nawet te, o których się już zapomniało. Można zajrzeć w siebie, kiedy wokół tylko natura, którą trzeba obserwować bacznie i mieć dla niej największy szacunek i respekt.

Powoli godziny mijały.... przyszedł świt..

baltic 2013 087aii 

Wiatr wiał już coraz mocniej, a słońce coraz jaśniej dawało o sobie znać na wschodzie. Magiczny moment. Wyczekany, bo chłodno mi już było, a do tego należę do śpiochów i marzyła mi się już koja i ciepły śpiworek :)

I dopiero pod pokładem usłyszałam jak mocno fale bija o burty, trochę straszno i trochę usypiająco, bo tak rytmicznie.. Zasnęłam. Obudziłam się jak męska załoga cumowała do brzegu w Svaneke na Bornholmie. Tu nagle zapanowała cisza mimo, że parę metrów dalej wiatr rozbijał fale o falochron. Port dobrze osłonięty, takie jakby senny choć to poranek. Ale za to pełen zdobyczy cywilizacji jak zaplecze sanitarne, czy łącza internetowe :)

baltic 2013 158ai

Znak drogowy Svaneke

baltic 2013 453ai
Okazało się, że właśnie uciekliśmy przed deszczem. A co można robić w czasie deszczu? Dzieci się nudzą, a my ani trochę :) Jedzenie pyszności, słuchanie opowieści kapitańskich z różnych rejsów, zacieśnianie więzów towarzyskich i wyglądanie, czy już przestało lać. Ten deszcz trochę mi był nie w smak, ale po południu wyszliśmy powłóczyć się po uroczych malutkich uliczkach Svaneke.

Urzekające małe domki, zielona bujna roślinność, mnóstwo kwiatów w ogródkach. I coś co mnie od razu uderzyło – wszędzie nawet przy najmniejszym i najstarszym domeczku w malutkim czy dużym ogrodzie – wszędzie przystrzyżona trwa, a domki wszystkie jakby malowane w tym właśnie wczoraj. Jak oni to robią???

baltic 2013 243ai

Svaneke

baltic 2013 226ai

 

baltic 2013 218ai

Zwiedzanie Svaneke
Nie ma firanek w oknach – więc to raj dla mnie. Strasznie lubię „podglądać" życie innych przez okna, drzwi czy bramy. To taki mój niewinny grzeszek. Robię jak się tylko da wtedy zdjęcia i potem oglądając – doskonale wiem gdzie to było i jakie robiło na mnie wrażenie. Parę takich ujęć tym razem też mi się udało zrobić. W prawie wszystkich oknach mnóstwo ustawionych na parapetach ozdobnych buteleczek, figurek, rzeźb, starych puszek.... klimatycznie bardzo...

Trochę to takie jakby za ładne :) takie północno – poprawne. Nie trzeba mieć ogromnego domu, może być maleńki, ale dbamy o niego jak o jakiś skarb największy. Spokój i senność popołudniowego duńskiego malutkiego miasteczka mnie totalnie urzekła. Nikt się nie spieszy, a wszędzie zdąży i wszystko jest zrobione. Sklep zamknięty? – trudno jutro przecież otworzą.

Kolejnego dnia miał być sztorm więc w planach był postój w porcie i zwiedzanie wyspy. Jak ja to lubię :)

baltic 2013 367aii

baltic 2013 375aii

Przedpołudniem wyprawa autobusem wzdłuż wybrzeży wyspy do zamku Hammershus. Po drodze przyjemny parominutowy postój w Gudhjem. Nazwy tak brzmią, że język łamie się przy próbie poprawnego wymówienia każdej :)

W Gudhjem święto - przemarsz orkiestr dętych po wąskich uliczkach. Dźwięki rozchodziły się między wąskimi uliczkami docierały do nas nawet z dalszej części miasteczka.

 

 

 

 

baltic 2013 550a

 

Dalsza podróż do zamku w deszczu. Ale już podczas pieszego podejścia pod zamek deszcz nas oszczędził. Zakamarki monumentalnej budowli uwieczniłam na „tysiącu" zdjęć. Będzie co wspominać w długie, zimowe wieczory :)

 

Widok z góry na wzburzone morze i zatoczkę w Allinge – wywołał u mnie myśli – jaki człowiek jest malutki i bezbronny w porównaniu z siłami natury... A jednocześnie jak chce ją ujarzmić i sprawić żeby była przyjazna dla nas.

Zamek Hammershus

baltic 2013 742aibaltic 2013 635ai
Bardzo lubię zapach historii i takie „duchy" krążące po ruinach. Takie wrażenie, że wiele osób żyło, kochało, umierało w tych murach... tu były przeżywane chwile triumfów i dramatów. Szczęśliwe i podłe dni. Ktoś tu był władcą, a ktoś inny sługą i nie wiadomo, który był szczęśliwszy. A każdy mógł cieszyć się tym widokiem, który ja mam teraz przed oczami. Ciekawe kto kochał ten widok, a kto go nienawidził... Ja pokochałam :)

baltic 2013 808iai

Myślałam sobie, że na tym czas cudów się skończył, ale jeszcze przede mną byłą maluteńka wysepka Christianso. Parę opowieści już mi się o uszy obiło, ale czasem wielkie zachwyty innych niekoniecznie potem okazują się prawdą i niekoniecznie ja się również zachwycam. Więc trochę sceptycznie byłam nastawiona. Tym bardziej, że bardzo mi się Bornholm spodobał... A tu okazało się, że nie dość, że oniemiałam z zachwytu, to jeszcze poczułam się prawie jak u siebie na tej wyspie. To maleństwo można obejść dookoła w dwie godziny i to niespiesznym spacerkiem wraz z połączoną z nią mostem Frederikso. Mieszka tu ok 110 osób na stałe. W sezonie pomieszkuje trochę turystów i artystów poszukujących natchnienia w tym miejscu.

baltic 2013 916ai

Frederikso

baltic 2013 1027ai

Pozostałości po bazie marynarskiej

baltic 2013 995iai

Zabezpieczenie przed niepożądanymi gośćmi :)

baltic 2013 967ai

baltic 2013 1096ai

Christianso

baltic 2013 997ai

Klimat portu rybackiego

 

Była to kiedyś baza wojskowa marynarki duńskiej, a potem zwana diabelską wyspą, została miejscem zsyłki i więzieniem dla przestępców i więźniów politycznych. Później sprowadzono na tę wyspę rzemieślników i rybaków, żeby zapobiec jej wyludnieniu. Do dziś mieszka też na niej grupka malarzy zafascynowana jej przyrodą i charakterem. Jest tu sklepik, hotel, restauracja, urząd pocztowy i kościół. Zadziwiające jest to, że władzę tu sprawuje gubernator, kwatermistrz, latarnik i kapitan portu w jednej osobie:)

Jest tu sklepik (w sezonie zimowym zaopatruje go łódź pocztowa Peter płynąca ze Svaneke, oprócz weekendów). Jest jeden lekarz, a dodatkowo z inicjatywy mieszkańców powstał gabinet stomatologiczny, który przyjmuje pacjentów...... 3 razy do roku......

W jedynym kościele msze odprawiane są co drugi tydzień. Jest też biblioteka zaopatrzona w najnowsze książki i czasopisma, oferująca również połączenie internetowe.

baltic 2013 1016aibaltic 2013 1018ai

Taki bosman przywitał nas na nabrzeżu :)

baltic 2013 1174ai

Powiem szczerze, nie miałabym nic przeciwko mieszkaniu tu na stałe. W miejscu, w którym rytm natury wyznacza rytm życia. Wiem, że trzeba mieć predyspozycje do tego, żeby tak żyć i trzeba lubić takie odludne i specyficzne miejsca.

baltic 2013 1006a

Żeglarze na moście między Frederikso a Christianso.

 

baltic 2013 1185ai

Powrót
Po południu czas w drogę. Wypłynęliśmy w morze. A że znowu dość mocno kiwało, to zeszłam pod pokład. To już droga powrotna do Świnoujścia. Po paru godzinach wynurzyłam się z koi i na horyzoncie widząc ląd, pytam - co to za ziemia.

Bornholm - Odpowiadają chórem wilki morskie. Oczywiście myślę - jaja sobie ze mnie robią.
Serio pytam co to za ląd? - zadaje pytanie znowu.
Przecież mówimy, że Bornholm.
Dajcie spokój, powiedzcie prawdę, przecież już płyniemy prawie 5 godzin.
Rozbrajające spojrzenie chłopaków mówi samo za siebie.

Już nie drążyłam tematu i czułam, że jednak mnie robią w konia. Po pól godzinie wychylam głowę na kokpit i znowu ten sam kawałek lądu.

Chłopaki przestańcie mnie oszukiwać, co to jest za ziemia?
Mówimy prawdę. To jest Bornholm!!
No jak to Bornholm, ile można płynąc wokół ten wyspy i nic a nic się nie poruszać? Specjalnie tak się wokół niej kręcimy? Bo łowicie ryby? - łowili dorsze z wielką pasją.

baltic 2013 1223ai

baltic 2013 1217ai

Świeżo złowiony Dorsz Bałtycki


Twierdzili, że to dlatego, że tak trzeba halsować, bo wiatr po chłopku mówiąc - „w ryj". To strasznie mi się wydawało podejrzane. Raczej posądzałam ich o to, że wcale nie chcą wracać i dlatego z przyjemnością kręcą się wokół wyspy, żeby dłużej sobie popływać. Udowodnić nijak im tego nie mogłam.

Dziś znowu mi przypadała psia wachta. Tym razem inna. Księżyc chował się za chmury. Widoczność była mniejsza zdecydowanie i chłodniej było też. Bardziej się skupiałam i bardziej wsłuchiwałam w szum morza i w rozbijanie dziobem fal. Parę łodzi i kontenerowców nasz mijało z daleka. A świt spokojny, mniej jasny i chłodniejszy tym razem nas przywitał. Spałam po wachcie bardzo smacznie. Rano ok. godziny 10 mieliśmy dopłynąć do portu i tak było. Tak dobrze mi się spało, że nie chciało mi się wychodzić na pokład. Koledzy wołali, że już widać plaże i wejście do portu, że piękna pogoda i słońce w pełni. Dopiero przy okrzyku, żebym wzięła aparat i zrobiła zdjęcia małemu uroczemu białemu wiatrakowi – wyrwało mnie ze śpiwora :) wiadomo jak lubię robić zdjęcia :).

baltic 2013 1285aii

Świnoujście

Świnoujście ma nowy imponujący port i widać, że miasto zyskuje na inwestycjach.

Powrót do domu pociągiem. To kolejna przygoda...

Komentarze   

+1 #1 beata 2013-11-06 19:59
Piękne zdjęcia...
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Blog Poleca:

117455

Facebook FanBox

Najczęściej czytane:

Ekskluzywne dzianiny:

dorothy style banner

Copyright Romul.pl 2015. All Rights Reserved.

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce oraz o naszej polityce prywatności: Kliknij tutaj.

Zezwalam na ciasteczka - cookies z tej strony.