Romul.pl

Biuro Podróży Poznań Winogrady

Porozumienie pakistańsko - polskie

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Sobota, późna zima 2013 r.

Wracam po godzinie 14 po pracy do domu pieszo. Od paru dni zrezygnowałam ze środków lokomocji na rzecz aktywnego ruchu - co oznacza piesze wędrówki w kierunkach dom - praca. Tego dnia mróz był dość spory, ale za to przepięknie świeciło słońce. Śnieg leżał na chodnikach i trawnikach. Tam gdzie można było jeszcze dojrzeć jego biel, błyszczał w słońcu. Mimo to chciałam wierzyć, że wiosna już idzie wielkimi krokami. Jak się potem okazało to i owszem, doszła do nas... ale chyba "tiptopami"... bo przecież jeszcze w kwietniu był śnieg i zimno...Mróz 125i

Byłam już w połowie drogi do domu. Przyjemny spacer w tak piękną pogodę. Ul. Garbary tuż przed Placem Bernardyńskim. Podchodzi do mnie młody mężczyzna o egzotycznej urodzie i po angielsku pyta, co oznacza napis na kartce na drzwiach pobliskiego sklepu. A tam karteczka "uwaga stopień" więc mu tłumacze. On pyta czy to na pewno nie jest - "Zaraz wracam" albo "Będę za 5 minut". Rozwiewam jego nadzieje, bo nijak nie da się z kartki 'uwaga stopień' wyczytać - 'zaraz wracam'. Posmutniał wyraźnie na twarzy, więc mimo, że miałam ochotę iść dalej, zapytałam czy czegoś potrzebuje.

On na to , że był tu 10 minut temu i kupił koperty na listy, a teraz je zapakował i chciał dokupić znaczki i wysłać je dziś.

- Musi pan iść na pocztę. Choć dziś sobota, więc pewnie tylko Poczta Główna jest otwarta o tej porze.

-A może jest gdzieś w pobliżu jakaś otwarta poczta?

- Kiedyś była przy Strzeleckiej. Teraz jej już nie ma, a nawet jakby była to jest po 14, więc na pewno byłaby zamknięta.

- To co ja mam teraz zrobić? Muszę to dziś wysłać.

- No to proszę jednak pójść na poczte przy dworcu to jedyna chyba poczta otwarta już dziś. Zresztą ona zawsze jest otwarta.

- Nie chcę iść tak daleko. Proszę mi jakoś pomóc.

Hmm... Myślę drapiąc się w głowę.. Może jeszcze u mnie na osiedlu jest dłużej czynna poczta, choć pewności nie mam. Może mi pan da te listy i je wyśle?

- Nie, nie chce robić kłopotu, Poza tym muszę je wysłać osobiście.

- Przypomniałam sobie. Na ul Kościuszki jest jeszcze jedna poczta otwarta dłużej w soboty. Może tam pan pójdzie.

- Nie wiem gdzie to.

- Tramwajem ze 3 przystanki.

- O nie. Nie mam teraz biletu na tramwaj.

Niechętnie, bo zupełnie to zmieniało mój kierunek drogi, zaproponowałam, że trochę go podprowadzę i pokaże, w którym kierunku ma iść, a potem już pójdzie sam.

Zgodził się nawet chętnie.

Już idąc razem ul. Podgórną trzeba było jakoś zagadać. Pytam zatem grzecznościowo, ale też z ciekawości:

-Skąd jestes?

- Z Pakistanu.

- Dlaczego przyjechałeś do Polski?

- Byłem już w Anglii, we Francji i Hiszpanii i przyjechałem tutaj, bo poznałem dziewczynę :)

- Dobrze Ci się tu mieszka?

- Dobrze, tylko zimy nie lubię.

:)

No nie dziwię się :)

Szliśmy dalej. Czasami używał języka polskiego, ale przede wszystkim dogadywaliśmy się po angielsku. Zadziwiająco dobrze szło mu wymawianie słowa "masakra" :) jako przerywnika.

Sumienia nie miałam zostawiać go w środku miasta więc powiedziałam, że już dojdę z nim do samej ul. Kościuszki, żeby się nie pogubił.

W połowie drogi, czyli mniej więcej po 2 km, nagle spojrzałam na niego...

Ja ubrana w zimowy ciepły płaszcz, owinięta szalem, do tego ciepłe rękawiczki. A on...... W swetrze jedynie...

- Nie jest Ci zimno??? Gdzie masz kurtkę????

- Nie zakładałem, bo przecież wyszedłem na 5 minut z mieszkania do sklepu.

- To czemu nic nie mówisz? Wracaj po kurtkę.

- A ile jeszcze drogi zostało?

- Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi.

- To już idźmy dalej.

Wyrzuty sumienia mnie zżerały, przyspieszyłam kroku. Spojrzałam na jego ręce już zmieniające kolor z zimna i kurczowo trzymające grube listy w dużych kopertach. Żal mi go było strasznie.

Dochodziliśmy do ul. Kościuszki i upragniona poczta była w zasięgu wzroku. Ja tylko spoglądałam, czy mu już jakieś sople nie wiszą z nosa, tudzież z innych miejsc na ciele, ale jakoś dawał radę. Doszliśmy do poczty i sięgam za klamkę, a ona nie ustępuje . Drzwi zamknięte. Poczta czynna w soboty 10-15. Spoglądam na zegarek - 15:02...............................!!!!!

- No to już chodźmy na Pocztę Główną przy dworcu. To nie jest dalej niż przeszliśmy teraz.

- Skoro nie ma wyjścia to chodźmy.

Chciałam zostawić na Pakistańczyku dobre wrażenie. Pokazać, że Polacy są gościnni, życzliwi i pomocni. Nie protestowałam już nawet i po prostu szłam z nim na Pocztę Główna. Tam udało się wysłać grube koperty do adresata we Francji. Doszliśmy jeszcze do przystanku tramwajowego, bo ani on, ani ja nie mieliśmy już ochoty na żadne dalsze spacery tego dnia :) a aktywności fizycznej po przejściu połowy miasta w mrozie mi wystarczy na tydzień :)

W domu opowiedziałam o tym zdarzeniu.

M jak usłyszał opowieść o nawiązaniu przyjaźni polsko - pakistańskiej powiedział do J:

- No i zobacz. Matka pomaga terrorystom przesyłać w kopertach wąglika i wytruć pół Francji. I jeszcze wierzy, że to był dobry uczynek.

:))))

Komentarze   

0 #2 dosia 2015-02-16 11:08
Dziękuję. Zachęcam do dalszej lektury :)
Cytować
+1 #1 darmowe anonse 2014-07-04 15:24
Zachwyciła mnie Twoja strona. Przejrzyste i pomocne informacje dla mnie
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Blog Poleca:

115522

Facebook FanBox

Najczęściej czytane:

Ekskluzywne dzianiny:

dorothy style banner

Copyright Romul.pl 2015. All Rights Reserved.

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce oraz o naszej polityce prywatności: Kliknij tutaj.

Zezwalam na ciasteczka - cookies z tej strony.