Romul.pl

Biuro Podróży Poznań Winogrady

Kobiety i dzieci Madagaskaru, czyli Bonjour Wazaha

Ocena użytkowników:  / 2
Madagaskar 4234ll
Przepraszam chłopcy....
 
Nie interesowałam się wami za bardzo.
 
Moje zainteresowanie skupiło się tu na dzieciach i kobietach.. Trochę Was pominęłam w swoich obserwacjach. tzn niby odrobinę podglądałam i Was - płeć brzydką..  Jednak szczególnie ciągnęło mnie do dzieci i kobiet.
 
Oglądałam, podglądałam, podsłuchiwałam i fotografowałam... wiem wiem.. trochę to nie fair, ale moja ciekawskość ogarnęła mnie całą i nie odpuściła, aż do powrotu do Polski.
 
- Co ze zdjęciami??
 
- A co ma z nimi być? - dziwi się pilot wycieczki

Czerwone buty na Madagaskarze w pogoni za lemurami

Ocena użytkowników:  / 1
L1110612ll
Uzbrojona w aparaty i czerwone buty wyruszam na fotograficzne polowanie na lemury :)
 
 
- Tu nie ma nic poison - trującego. Tu wszystko jest safe - bezpieczne - tak tłumaczyli nam wszyscy przewodnicy.
 
Węże nie są jadowite, kameleony Cie nie pogryzą, a lemury nawet czasem dają się dotykać. Tu możesz dotykać i próbować wszystkiego. Jedna z uczestniczek tej wyprawy na te zapewnienia, zapraszała serdecznie do odwiedzenia swojego kraju i mówiła:
 
- Pamiętaj jak przyjeżdżasz do Australii niczego nie dotykaj, bo tu mnóstwo roślin i zwierząt jest trujących.
 
Oprócz drapieżnej fossy madagaskarskiej, która poluje na lemury i owszem, dla człowieka nie bywa groźna, dotykać nie polecam krokodyli, to  jedyne niebezpieczne zwierzaki żyjące na tej wyspie. NO ok.. po prawie dwóch tygodniach dowiedziałam się mimo, że wcześniej zapewniali, że nic trującego tu nie ma, że jednak coś trującego jest.. Jest jedna niepozorna roślinka, której liście i łodyżki zawierają sok szkodliwy dla ludzi. I oczywiście nie zdziwiłam się, że jej potoczna nazwa jest charakterystycznie 'jadowita'. No bo jak inaczej mogłoby się nazwać taka roślinkę jak nie "roślina teściowej".... no oczywiście :) Ta niepozorna roślinka jest do obejrzenia w Parku Narodowym Isalo.

Madagaskar - życie codzienne na rudej wyspie

Ocena użytkowników:  / 2
 
 L1120081ll
Madagaskar jest nazywany Czerwoną Wyspą. Ja jednak będę się upierać, że ta wyspa jest ruda :) Zdecydowanie rudy kolor mają gleby ferralitowe powszechne na tej wyspie. Trochę są jak glina tyle, że odrobinę bardziej żyzne. Zieleń jest niezwykle soczysta w lasach deszczowych, a bardziej skąpa na sawannie. Pola ryżowe przecudnie kolorystycznie układają się na zboczach wzniesień.
 
Madagaskar jest bardzo zróżnicowany pod każdym względem: klimatycznym, krajobrazowym i kulturowym.
Mieszka tu ok 18 plemion, różnią się wyglądem, zwyczajami i mówią odmiennymi dialektami, czasem niezrozumiałymi dla siebie nawzajem.
 
Właściwie Malgasze nie uważają się za Afrykanów i rozróżniają się wzajemnie przez określenie, że ktoś jest ciemniejszy lub jaśniejszy od drugiego.

Tajemniczy Półwysep Athos

Ocena użytkowników:  / 2

Przez wrześniowy tydzień wypoczywaliśmy na Chalkidiki na Półwyspie Athos. W niedalekiej odległości od miejscowości Ouranopoli. Nazywanym Miastem Nieba. To ostatnie świeckie miasto na tym półwyspie. Dalej już jest tylko Teokratyczna Republika Mnichów. Miejscowość położona jest przy piaszczystej zatoce i zachowała typowo grecki charakter. Jej symbolem jest bizantyjska wieża fortyfikacyjna - Prosphorion, pochodząca z XIV w. Był to punkt obserwacyjny, skąd oglądano morze i zatokę i ostrzegano michów przed zbliżającymi się piratami.

Akti Ouranoupoli 491ll
Prosphorion - bizantyjska wieża w Ouranopoli

Jesienne odwiedziny u księżniczki Marianny Orańskiej

Ocena użytkowników:  / 3

Czechy 077ll
Pałac Marianny Orańskiej na starych fotografiach

Kiedy odwiedzam Kotlinę Kłodzką to zawsze gdzieś pod skórą czuję, że obecny tam jest duch Marianny Orańskiej. Szczególnie kiedy przejeżdżam obok Kamieńca Ząbkowickiego, nad którym góruje okazały i imponujący Pałac Ząbkowicki. Ten zbudowany przez Mariannę pałac był jej letnią rezydencją. Jego koszt wyliczony został na trzy tony złota. Opowieść o jego właścicielce jest odrobinę dramatyczną i romantyczną historią. Losy Marianny pokazują kobietę silną, zdeterminowana i szukającą rozwiązania w sytuacji pozornie bez wyjścia. Była chyba jedną z bardziej niekonwencjonalnych kobiet XIX wieku.

Zmysłowa Praga

Ocena użytkowników:  / 3

L1100456ll

Most Karola o poranku

Upalne popołudnie. Drzemka po przedpołudniowym zwiedzaniu. Upał ogarnia każdy zakątek miasta. Każdy zakątek hotelu i pokoju hotelowego. Z okna hotelu widać tłumy ludzi przechadzających się po Moście Karola. Żar bijący z zewnątrz nie daje się zatrzymać. Pokój tonie w upalnym powietrzu. Wentylator nie daje ochłody. Tylko lekko owiewa ciało tym gorącym powietrzem. Zimny prysznic pomaga tylko na chwilę. Dokładnie teraz rozumiem dlaczego w krajach południowych sjesta to normalność i tradycja. To rzeczywiście chyba jedyny sposób na przetrwanie najbardziej upalnych godzin w ciągu dnia. I tak leżąc przypominam sobie słowa o Grekach, że w czasie sjesty im się nie przeszkadza, bo albo odpoczywają albo uprawiają seks... W te upalne dni bezpruderyjni Czesi powinni brać przykład z Greków :) Ten upał jest lekko dokuczliwy, ale wykorzystywanie go w tak pożyteczny i przyjemny sposób w Pradze powinien być zapisany w prawach i obowiązkach tak turystów jak i mieszkańców :)

Przyznaj, że Norwegia nie ma sobie równych!

Ocena użytkowników:  / 4
L1090452ll
Zaraz po powrocie z Norwegii na facebooku opublikowałam zdjęcia z dwóch charakterystycznych miejsc. Od razu odezwał się do mnie kolega, który w Norwegii był w poprzednim roku. Napisał: Przyznaj, że Norwegia nie ma sobie równych w Europie. Uśmiechnęłam się. Myślę, że wiele osób ma podobne odczucia po powrocie z tego niesamowitego kraju.
 
Wylądowałam na lotnisku w pobliżu Oslo i zaskoczyło mnie jedno. Lotnisko nie jest jakoś wyjątkowo okazałe. Raczej niewielkie i trochę jakby wyglądające na lokalne. Na lotnisku komunikaty w języku polskim! Jak miło :) czyli to kraj, który zdaje sobie sprawę, że nie dość, że Polacy przyjeżdżają tu do pracy, to również w celach turystycznych.
 
Z Oslo do Stavanger droga daleka z przeprawą promem i z długimi żmudnymi kilometrami, po których wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami... Dla Polaków koszmar :) bo jak tu nie czuć pokusy żeby przyspieszyć i pokonać odległość w bardziej żwawym tempie niż owe 'pięćdziesiątki' i 'osiemdziesiątki'. Jednak te ograniczenia prędkości mają chyba ukryty cel w sobie :) po drodze jest wystarczająco dużo czasu, żeby oglądać kraj. Oglądać, podziwiać, zachwycać się. Ktoś może mi zarzucić, że z moim egzaltowanym podejściem do wszystkiego nie jestem ani trochę obiektywna i wiarygodna. Jak tu wierzyć komuś kto gdziekolwiek nie pojedzie ten potem wszędzie mówi, że było pięknie, i że dech zapierało, i że koniecznie trzeba jechać jak się ma możliwość. Jak powiedzieć, żeby było wiarygodnie i do tego żeby choć odrobinę obrazowało jaki to niesamowity kraj...
Jakby tu...
Może tak....:

Jak to możliwe, że kocham podróże, a nie lubię wyjeżdżać?

Ocena użytkowników:  / 4

L1050655ill

Kocham jeździć. Czy to samochodem, czy pociągiem, czy też latać samolotem. Jeżeli jest możliwość i okazja, chętnie z niej korzystam. Podczas ostatniej wycieczki wpadła mi do głowy taka cicha modlitwa: żeby nigdy mi nie minęło to swoiste zadziwienie światem, żebym nie przestała się zachwycać niesamowitościami jakie dają podróże. I nie ma znaczenia czy podróż jest na drugi koniec świata, czy to przejażdżka do pobliskiej mojej rodzinnej wsi. Niech zawsze będzie tak samo, że w zależności od pory roku zachwyca mnie świat na swój sposób.

Niech zostanie we mnie na zawsze ekscytacja poznawaniem nowych miejsc i ludzi, ale też niech nie opuszcza mnie oczarowanie nawet tym co już znam. Oby zawsze urzekało mnie nie tylko piękno przyrody, a także to co człowiek zbudował. A i sam człowiek ze swoja odrębnością kulturową, religijną i fizyczną niech olśniewa mnie zawsze..

Jeżeli gdzieś zagubię po drodze to moje zadziwienie, to stracę jakąś część siebie....

Żydzi ortodoksyjni w Jerozolimie

Ocena użytkowników:  / 6

 

Izrael 1049ll
Myśl, prawie jak u dziecka mnie uderzyła zaraz po wjeździe do Jerozolimy wieczorem: oni tu nawet do sklepu chodzą tak ubrani....... W duchu śmiałam się z siebie, ale nie miałam się odwagi przyznać do tej myśli nikomu :)
 
Mnóstwo ortodoksyjnych Żydów chodzących po ulicy. Nareszcie, czekałam na to właśnie! Wiedziałam, że od rana kolejnego dnia czeka mnie ekscytacja i już się cieszyłam na to. Zmęczenie podróżą z Petry w Jordanii dawało się we znaki. Mimo to trudno mi było zasnąć, gdy w głowie kłębiło się pełno myśli jakie przeżycia mnie czekają jutro.

Petra - cud ludzi czy Boga?

Ocena użytkowników:  / 6

DSC02289ll

 

Petra - antyczne miasto wykute w skale.

Na przejściu granicznym w Ejlat żegnają mnie kolejne zimne oczy Izraelki. Około 100 metrów dalej czeka grupa Jordańczyków. Na początku traktuje ich podejrzliwie. Jakby za bardzo się uśmiechają. Za bardzo są mili. Niepokojące..

Już wkrótce przekonałam się, że to u nich standard. Zupełna normalność. Po postu są mili! I po prostu maja w naturze uśmiechanie się! Węgier z synem spotkany w pieszej drodze z jednego przejścia granicznego na drugie okazuje się tym, który bez zająknięcia i sam od razu wypowiada słynne powiedzenie – Polak Węgier dwa bratanki.. - nawet w całości z tańcem i szklanką włącznie. :) Zaskoczył mnie. Stałam z otartymi ustami, bo tak dobrze wypowiadał ta kwestię w moim języku, ale też po ostatnim spotkaniu z młodymi Węgrami, byłam przekonana, że to powiedzenie znają jedynie Polacy.

Węgier zadziwił mnie. Jednak Węgra około milion razy bardziej zaszokował taksówkarz Jordańczyk, który z szerokim uśmiechem witał nas już po przejściu granicy, proponując swoje usługi transportowe! Zapytał Węgra jakiej jest narodowości. On od razu powiedział. I w tym momencie jemu zaczęła się otwierać szczęka... Jordańczyk zaczął wypowiadać jakieś kwestie po węgiersku. Węgier wyglądający na pirata (miał opaskę na jednym oku i dość długie jakby przewiane i poplątane wiatrem włosy), stał jak osłupiały. Jego chyba już dorosły syn, coraz bardziej się uśmiechał słuchając węgierskiego w wydaniu pełnej krwi Jordańczyka. Nawet ja mimo, że ni w ząb nie rozumiałam ani jednego słowa w tym języku, stałam i słuchałam jak urzeczona.

Tel Aviv - miasto artystów, bliźniąt i rowerów elektrycznych

Ocena użytkowników:  / 6

Panorama nadmorska Tel Avivu

Panorama nadmorska Tel Avivu

- Po co pani tu przyjechała?

- Dokąd się pani wybiera?

- Z kim pani podróżuje?

- Gdzie będzie pani nocować?

- Jak długo tu pani będzie?

- Gdzie ma pani rezerwacje hoteli?

- Kogo zna Pani w Izraelu?

- Jakie miejsca chce pani odwiedzić?

Grad pytań. Dość nachalnych i męczących. Zimne oczy młodej, ładnej dziewczyny na stanowisku Straży Granicznej. Zbiły mnie z tropu. Poczułam się niechciana... Rozumiem, że to kraj nękany konfliktami z wieloma państwami, ale czy ja wyglądam na terrorystkę? Trochę ten stosunek młodziutkiej strażniczki ostudził mój entuzjazm turystyczny. Wreszcie się udało i podała mi paszport z biletem podróżnym - odpowiednikiem wizy, który zawsze trzeba mieć przy sobie razem z paszportem i okazywać za każdym razem, w razie kontroli.

Komu służy all inclusive

Ocena użytkowników:  / 5

Egipt 186l

 

- Vadim bardzo Cie lubię chłopie - przedstawiciel narodu polskiego powiedział do przedstawiciela narodu rosyjskiego, poznanego poprzedniego wieczoru. Wypili razem morze alkoholu z barku hotelowego. Rozmawiali pół nocy. Spędzili ze sobą przyjemny czas bez wchodzenia na tematy niebezpieczne, które mogą poróżnić nasze narody. Spotkali się dziś znowu i znowu widać było, że wczorajsza sympatia nie minęła. Jednak w pewnym momencie Polak uświadomił sobie co oznacza w języku rosyjskim - lubić - i od razu wpadł w panikę.

- Ale Vadim, ja Cię nie kocham - wystraszony powiedział szybko i dość stanowczo, żeby nie być posądzonym o szczególne upodobania w stosunku do mężczyzn, starał się wybrnąć z tej sytuacji, ale nijak nie mógł sobie przypomnieć jak po rosyjsku powiedzieć komuś, że się go lubi. Po angielsku nie było sensu - bo Vadim nie władał tym językiem i wolał, żeby do niego mówić po polsku, bo tu chociaż coś mógł zrozumieć. Sytuacja się skomplikowała i tak do końca nie było wiadomo, czy Rosjanin w końcu zrozumiał o co chodzi, ale już dalej nie było sensu brnąć w ta stronę :)

Vadim w końcu się poddał i już nie próbował zrozumieć o co chodzi, odpowiadał tylko czasem z uśmiechem:

- Haraszo, haraszo.

Czy jedna różowa sukienka wystarczy by zwiedzić świat? :)

Ocena użytkowników:  / 6

Kreta 297ai

Chyba jedna z pierwszych podróży różowej sukienki w Heraklionie w 2008 roku

Ile sukienek trzeba by zwiedzić świat? No ile? Jedna wystarczy, choć jak przeglądam zdjęcie z różnych lat i różnych wyjazdów - to dwie się pojawiają najczęściej... no niech będzie, że dla rozpuszczonej dziewczyny to zgodzę się na szaleństwo i niech weźmie ze sobą trzy sukienki. Ale to już naprawdę istna rozpusta! :) Różowa sukienka ma swoją historię w moich wyjazdach. Niejedno już widziała i sporo przeżyła.... :) Jest często wykorzystywana, bo ma dwie bezcenne cechy. Jest z cieniutkiej i lekkiej tkaniny i w razie potrzeby schnie błyskawicznie.

A bywało zupełnie inaczej..... walizka musiała być bardzo duża i pełna. Z każdym rodzajem ubrania "bo wszystko może się przydać" i "nie wiadomo jaka będzie pogoda". :) Ledwo ciężar walizki mieścił się w limicie lotniczym - 32 kg na jedną walizkę...

A może byśmy tak najmilszy wpadli na dzień do... Warszawy

Ocena użytkowników:  / 7

pałac kultury i nauki nocą
Pałac Kultury i Nauki - najwyższy budynek w Polsce


Jako dziewczynka pojechałam na kilkudniową wycieczkę klasową do stolicy. Z mojej małej wioseczki do wielkiego miasta. Z tego wyjazdu mam do tej pory w pamięci trzy obrazy: pierwszy z tarasu widokowego na Pałacu Kultury i Nauki, drugi jak przez mgłę pamiętam wizytę w Zamku Królewskim - strasznie się tam męczyłam, bo przewodnik nie nadawał się do pracy z dziećmi i opowieści, które snuł nadawały się chyba tylko do tego, żeby zanudzić dzieci w wieku szkolnym :) Najładniejszy obrazek z tej wycieczki - siedziałam na ostatnim siedzeniu w autobusie odwrócona i jak tylko długo się dało - oglądałam oddalającą się Syrenkę Warszawską. Wtedy ona stała przy Baszcie Marszałkowskiej, a nie na Rynku Starego Miasta. Czasem mi znikała z oczu, a czasem pojawiała się jeszcze na chwilkę. To wspomnienie jest najładniejsze z tamtych dni.

Dlaczego tak lubię stare furtki, bramy i drzwi?

Ocena użytkowników:  / 6
L1050382l
Bajeczna dziurka od klucza
Brama1
 
To jakby zaglądanie do innego świata, czasem historycznego, czasem bardzo prywatnego. Czasem rzucę spojrzenie przez dziurkę od klucza. Czasem zajrzę przez płot, bo wszystko co zamknięte (zakazane) bywa bardzo kuszące. Najczęściej jednak nie zaglądam. Cały świat za bramą, czy drzwiami zostawiam w spokoju, by mieć możliwość myślenia o tym jaki fantastyczny świat jest za nimi....
 
Uświadomiłam to sobie już jakiś czas temu, ale miałam tak od zawsze.
 
Zawsze mnie fascynowało co może być za piękną, starą bramą, za furtką lub drzwiami. Zawsze lubiłam "zaglądanie" w ten inny świat, który się tam kryje.

Hiszpania - kraj pięknych mężczyzn. Poszukiwanie idealnego mężczyzny w Andaluzji :)

Ocena użytkowników:  / 6

Kiedyś usłyszałam reklamę - Hiszpania to kraj pięknych mężczyzn. Solidarnie z Hiszpankami oburzyłam się strasznie. Jak to pięknych mężczyzn, przecież hiszpańskie dziewczyny są piękne także! Kto wymyślił to hasło reklamowe? Jak tak mógł? To oburzające i niesprawiedliwe.. Trzeba było pojechać i zobaczyć skąd się wzięło to powiedzenie.

L1010609l

Pojechałam zimą do Andaluzji. Malaga wita słońcem, a Benalmadena (miejscówka na dwa tygodnie) wita pięknym widokiem na morze. Takim, że tylko siedzieć z książką, kawą, herbatą czy winem i spoglądać. Zwalniać tempo, odpoczywać. Oddawać się relaksowi. Wystawiać się na promienie słoneczne i chłonąć, chłonąć, bez końca chłonąć widoki..

Dobre miejsce i dobry czas.

Wyspy Greckie, czyli brunetki też podróżują i pływają jachtami :)

Ocena użytkowników:  / 5

rejs egejskie 3
Trasa rejsu z Aten na wyspę Rodos


Obiecywałam, zaklinałam się, prawie przysięgałam:

- Zobaczysz, będzie wspaniale. Morze gorące, wyspy piękne. Będziemy pływać prawie jak po Jeziorach Mazurskich. Tam wciąż na horyzoncie widzisz jakąś wyspę. Nie bój się, zawsze gdzieś będzie jakiś ląd. Nie będzie jakichś wielkich wiatrów, bo wtedy jest przecież szczyt lata i właśnie możemy być niezadowoleni, że tak mało wieje, i że pływać musimy na silniku.

Tak przekonywałam naszą subtelną i delikatną B do rejsu po Wyspach Greckich. Opowiadałam jakie to wspaniałe i ile niesie ze sobą przyjemności, obcowanie ze słońcem, morzem, wiatrem w żaglach i przyjemnościach pływania. Do tego to wszystko okraszone greckim klimatem i uroczymi Grekami.

Po takiej reklamie zebrało się nas 10 osób na jednym jachcie i 10 na drugim :)

Cała gromada doleciała do Aten samolotem. Z lotniska do portu jachtowego trochę autobusem, trochę pieszo. Było już koło północy i po rozgoszczeniu się na nowych włościach poszliśmy spać na delikatnie kołyszącym się jachcie. Poranek przywitał nas upalnym słońcem i ledwo wyczuwalnymi podmuchami wiatru. Należało tylko zrobić duże zakupy w jakimś miejscowym supermarkecie i od razu udać się na poszukiwanie morskich przygód. Po zasztauowaniu jedzenia, napojów i reszty niezbędnych produktów wypłynęliśmy z gorącego ateńskiego portu.

Cyklady 020lNasz 'salonik' na jachcie. Przestrzenny i bardzo przytulny
Cyklady 061l
Chłodzenie się w upalnym porcie ateńskim. Wiem, że to wygląda na marnowanie wody - ale to był jedyny sposób, żeby wytrzymać ten upał bez udaru słonecznego :)

Nasz armator Jorgos rano nas odwiedził i do razu zapytał, czy przywieźliśmy ze sobą kabanosy. Okazało się, że ma żonę Polkę i jak tylko jacyś klienci z Polski czarterują u niego jacht, zawsze prosi o prezent dla żony. Ona w tej pięknej, słonecznej Grecji najbardziej tęskni za polskimi kabanosami. Cóż było robić, wykazaliśmy się zrozumieniem bliźniego i podzieliliśmy się naszymi zapasami suchego prowiantu :)

Pokaż mi swój samochód, a powiem Ci kim jesteś :)

Ocena użytkowników:  / 7

Samochody to takie małe królestwa dla ich właścicieli. Czasem nadaje się im imiona, a czasem ozdabia w szczególny sposób. Jeden z moich samochodów miał na imię - Szybki Lopez. :) Wędrując po swoim mieście, a czasem też będąc w podróży spotykam samochody, które właściciele chcieli wyróżnić. Najczęściej są to naklejki. Czasem mówią coś o swoim posiadaczu, o jego zawodzie czy pasji. Ja kilka z tych naklejek mogłabym z czystym sumieniem na swój samochód nakleić. Niektóre z tych 'babskich' - wypisz wymaluj opisują mnie :) Np ta mogłaby być moja:

Mojal

Bardzo często śpiewam za kierownicą.. A że często robię to całym ciałem - to nieraz to wzbudza uśmiech na twarzach kierowców stojących obok na światłach.

Smak wiatru na pustyni

Ocena użytkowników:  / 6

Lato się kończy nieubłaganie, są jednak szczęśliwcy, którzy mieszkają w takich miejscach, że zima im nie straszna. A i my "lud północy" czasem możemy skorzystać z tych dobrodziejstw, kiedy w Polsce jesień i ponuro, albo kiedy zima zagląda śniegiem i mrozem do okien. Byłam w Tunezji w lutym. Nie będę opowiadać, że był upał. Albo, że opaliłam się na mahoń. Wcale nie, ale ciepło było. :) Słońce też świeciło, a tego słońca chyba najbardziej brakuje w jesienno - zimowej aurze w Polsce. Tunezja mi się ukazała w kolorze białym. Białe domy i białe plaże, ale też zielona i mocna herbata miętowa. Do tego bagietki i język francuski.

Djerba (Dżerba) - wyspa, na której mieszkaliśmy jest połączona z lądem groblą z czasów rzymskich. Można tez dopłynąć na wyspę promem.

Tunezja1ilGrobla z czasów rzymskich łącząca Dżerbę z lądem
Tunezja2ll
Róża Pustyni

A kiedy jedziesz do Marrakeszu...

Ocena użytkowników:  / 7

.... Nie odsłaniaj ramion! Nie noś dekoltów! Zasłaniaj nogi! Najlepiej też zakrywaj włosy! Nie prowokuj. Nie przyglądaj się nachalnie. Nie uśmiechaj się znacząco. Nie rób zdjęć zbyt ostentacyjnie, a kiedy protestują nie rób ich wcale. Jeżeli dotykasz towaru, przyglądasz się dłużej to sygnał, że jesteś zainteresowana. Pamiętaj, że musisz negocjować. A kiedy już wynegocjujesz cenę, musisz kupić. Szacunku się nie kupuje, musisz sobie sama zapracować na niego. Najpierw jesteś wrogiem i przez Ciebie, dzieci jego rodziny zostaną zagłodzone. Kto wie może nawet trzy pokolenia do przodu o ile się w ogóle urodzą, bo przecież zagłodzisz i jego, więc nie da rady już spłodzić żadnych dzieci. Kiedy jednak uzgodnicie wspólna cenę, która czasem jest o połowę (albo i więcej) niższa okazuje się, że jesteś jego 'best friend'.

To podstawowe przykazania w podróży do Marrakeszu.

L1040347ai

A Marrakesz jest podobno najpiękniejszy w Maroku. Marrakesz ma kolor czerwony - według legendy berberyjskiej za sprawą rozlanej ogromnej krwi podczas budowy największego z meczetów w mieście- Kutubijja. Krew ta zabarwiła całe miasto. I to nie jest wcale prawda! Nie jest czerwony...! Spytałam czemu mówią, że jest czerwony jak ja dokładnie widzę, że ma łososiowy kolor:

- Bo pewnie nie mieli okazji widzieć łososia norweskiego i im się wydaje, że to jest czerwień.

:)

Gorączka na Mazurach i chłodzenie się w barku na wodzie

Ocena użytkowników:  / 5

Mazury25ia

Poranny krajobraz Mazur

Przyszło lato i bardzo tęskno mi się zrobiło. Mazury mi weszły w głowę i każą przywoływać wspomnienia z wyjazdów na Wielkie Jeziora Mazurskie. Tęsknię za tym luzem, który odczuwa się na wakacjach, za słońcem i wodą. Za spędzaniem czasu w dobrym towarzystwie, w niespiesznym okresie wakacji, gdzie donikąd się nie biegnie i za niczym nie goni. Za piękną przyrodą i widokami, które kiedy się je ogląda nie pozostawiają wątpliwości, że w ich stworzeniu musiał maczać palce Stwórca. :) Piasek na plażach, lasy i łąki wokół jezior. Do tego urocze wioski i miasteczka mazurskie. Wszystko to wraz z gościnnością ludzi tworzy wizytówkę jednego z najpiękniejszych regionów Polski. Na Mazurach czas płynie inaczej, a i odległości liczone są jakby w innych skalach... :)

Gorące dni i noce na zimowej Teneryfie

Ocena użytkowników:  / 5

Puerto-de-la-Cruz-Teneryfa1

Widok na Puerto de la Cruz

- Nie wybieraj pokoju z widokiem na ocean!

- Dlaczego?

- Wierz mi, że nie zaśniesz. Hałas jest straszny.

Jakoś nie chciało mi się wierzyć... Do tego szkoda mi było widoku... Dlaczego mam rezygnować np z przyjemności picia porannej kawy, czy herbaty na balkonie z widokiem na ocean?

W hotelu jednak mieliśmy mieć pokój z widokiem na ocean i widok był... piękny..

Pokój jednak jakiś taki mało urzekający. W końcu skończyło się na pokoju ładniejszym przestronniejszym z widokiem na góry i miasto.

Niby żal było oceanu, ale przestrzeń pokoju i widok na miasto położone na wzniesieniach, a i urzekający widok na najwyższy szczyt Hiszpanii wulkan Teide wart był tej zmiany.

Dodatkowo któregoś wieczora na własne uszy przekonałam się, że pokój z widokiem na ocean w niektórych przypadkach może być przekleństwem :) Każdy lubi szum morza - bywa taki pierwotny i nawet uzależniający. Pozwala się wyciszyć i zrelaksować. Kojarzy się z wypoczynkiem i latem. Ocean jest pozornie bardzo podobny. Tyle, że on nie szumi... on huczy (można nawet przyrównać te odgłosy wzburzonego oceanu do ryku)

Naprawdę potrafi być głośny.

Samolot doleciał nad ranem na wyspę, więc nie od razu otulało nas ciepłe powietrze, ale kiedy z lotniska dojechaliśmy do Puerto de la Cruz było już słonecznie i ciepło. Wylatując z zimowej grudniowej jeszcze Polski w zimowym płaszczu, szaliku, rękawiczkach itp strasznie przyjemnie jest wysiadać parę godzin później z autobusu na słonecznej atlantyckiej wyspie. Ciało tak nieśmiało, jakby nie chciało uwierzyć - rozgrzewa się powoli. Najpierw występuje pierwszy symptom - pozbywania się zimowej odzieży wierzchniej. Potem stopniowo rozgrzewa się każdy zakamarek ciała. Powoli, ale za to każdą komórką zaczyna się odczuwać, że jest się w innej strefie klimatycznej. Zima odchodzi gdzieś daleko, zaczyna się myśleć "letnio" :) Oddycha się tu inaczej - 'szerzej" jakby :)

Jedynie widok na Teide z jego wiecznie ośnieżonym szczytem, gdzieś tam w środku daje znać, że to końcówka grudnia, i że zaraz będzie Sylwester pod palmami :)

Szybowanie po niebie

Ocena użytkowników:  / 5

Urodziny były w marcu, ale ja od razu wiedziałam, że to musi być maj! Wtedy kwitnie już rzepak na żółto, drzewa i pola są soczyście zielone. To po prostu musi być maj! Z góry taki widok jest niesamowity...

szybowiec1

Fot. J. Malkowski.pl

Moi przyjaciele wiedząc, że marzy mi się latanie, w prezencie na moje okrągłe urodziny obdarowali mnie talonem na lot szybowcem. Zaskoczyli mnie bardzo. Strasznie się cieszyłam z takiego prezentu, a talon był do wykorzystania w terminie 6 miesięcy.

Umówiłam się telefonicznie na dzień i godzinę wykorzystania mojego talonu. Przyjechałam na lotnisko w Lesznie. Aeroklub Leszczyński ma długą tradycję w kształceniu adeptów lotnictwa, a szczególnie popularne tu są szkolenia szybowcowe. Czekając na instruktora mogłam obejrzeć "samolociki", które stały niedaleko hangaru. :)

Jeden w szybowców wrócił z instruktorem i uczniem. Przyszła pora na mnie. Instruktor wysiadł, a jego miejsce zajął sympatyczny starszy pan. Moje miejsce było z przodu. Króciutki instruktaż i po chwili samolot wyniósł nas w powietrze. Po niedługim czasie, samolot uwolnił się od nas i skierował się z powrotem na lądowisko. Wtedy usłyszałam ciszę jaka panuje w niebie. Nie było słychać odgłosów z ziemi. Jedyny dźwięk to wiatr. Bez szumu silnika mój pilot wznosił szybowiec w kominie powietrznym, w kierunku chmury i prądów powietrza, które pozwoliły nam się wznieść wysoko. Wznosiliśmy się coraz wyżej. Niebo błękitne, białe, nieliczne kłębiaste chmury niedaleko, słońce pięknie oświetlało ziemię w dole. PIĘKNIE. Ziemia, kłopoty, codzienność zostały na dole. W górze można poczuć wolność. Uwolnić się od "ziemskości". Uwolnić się od ciężaru ziemskiego.

Jak niechcący zakochałam się w Rzymie

Ocena użytkowników:  / 6

DSC05121ai

Rzym.... zastanawiam się co myślałam o nim wcześniej. Jakie były moje odczucia kiedy jeszcze nie miałam w bliskich planach pojechać do Rzymu?

Obrazy w mojej świadomości, które kojarzyły mi się wcześniej z Rzymem: stroje rzymskie z czasów starożytnych - z filmów i lekcji historii, Koloseum - symbol miasta, bazylika św. Piotra, Watykan, no i wreszcie 'Nasz Papież' - jak to Polacy zwykli mówić o Janie Pawle II :)

Lecąc samolotem - nie mogłam się doczekać. Choć to nie było takie oczekiwanie na coś wymarzonego i upragnionego. Rzym był gdzieś tam w mojej głowie zawsze w planach jako jeden z podstawowych 'obowiązków' do zaliczenia. Nie dziś, ale może za rok, albo dwa... kiedyś. Nazwisko w końcu zobowiązuje :) należy zobaczyć co też uczynił przodek moich córek Romulus wraz z Remusem :)

Współpasażerowie w samolocie to młodziutka dziewczyna i chłopak. Wcale nie chciałam podsłuchiwać ;), ale z ich rozmowy wynikało, że poznali się na lotnisku. On leci do rodziny, która mieszka pod Rzymem, a ona zwiedzać i spotkać się ze znajomym. Ona oczekuje oczarowania miastem i Włochami. On stęskniony za rodzina, oczekuje przyjemnego weekendu ze znanymi mu już przyjemnościami włoskimi. Ona próbuje wyciągać od niego informacje na temat miasta, ludzi i zabytków. On udziela praktycznych rad i widać wyraźnie, że sam nie może się doczekać lądowania.

Ja początkowo nie uczestniczę i nie zakłócam ich konwersacji, bo mam wrażenie, że dziewczyna nie tylko jest zainteresowana samym Rzymem, ale wyraźnie daje sygnały zainteresowania damsko- męskiego towarzyszem podróży. Później jakoś i ja zostałam wciągnięta we wspólną konwersację. Oboje młodzi towarzysze mojego lotu byli sympatyczni i otwarci - więc podróż minęła błyskawicznie.

Największą sympatią zapałałam do tego młodego chłopaka w momencie, gdy zaraz po wyjściu z samolotu wciągnął w nozdrza głęboko powietrze i powiedział do nas:

- Ale zapach. Czujecie? Tak pachną Włochy!

Jachtem po Chorwacji

Ocena użytkowników:  / 8

chorwacja 159iaiChorwacja zawsze mnie rozbraja tuż po przekroczeniu granicy, albo na lotnisku napisem na powitanie. Słowo "dobrodoszli" (witamy) mnie rozczula i od razu czuję się mile widziana :) To jest zawsze pierwsze odczucie, które mnie za każdym razem przekonuje, że warto tu być :)

Jak ktoś tak ładnie wita przyjezdnych to chyba jasne, że gość od początku czuje się tu dobrze.

Szukając w googlach informacji o Chorwacji - wyświetla się mnóstwo stron opisujących atrakcje, i to że to jedno z ulubionych miejsc wakacyjnych Polaków, i że to kraj pełen atrakcji turystycznych, kulinarnych czy przyrodniczych. Nie da się ukryć, że wszystko to prawda. :)

Do Chorwacji można się wybrać samochodem - to najczęściej Polacy robią. Można pojechać autokarem - sporo jest takich możliwości. Coraz więcej jest też ofert lotniczych. To bardzo ułatwia i skraca podróż :)

Po burzliwym i dramatycznym podziale Jugosławii - Chorwaci maja niezwykle urokliwy i atrakcyjny teren wybrzeża Adriatyku. Przepiękne parki narodowe i krajobrazowe, malowniczo położone miasta, ogromną ilość zabytków, wspaniałe wyspy i zachwycającą przyrodę oraz ciepłe turkusowe morze. Tego wszystkiego dopełnia dobra kuchnia i otwartość mieszkańców. Żeby nie było, że nie jestem obiektywna to i wymienię też wady. Jedną z nich są ceny. Chorwacja jest coraz droższa niestety :(

Jak można najeść się czosnku do samolotu? :)

Ocena użytkowników:  / 8

Samolot5

Jak już wspominałam parę razy, bardzo lubię latać samolotem, moment w którym silniki "rozgrzewają się do czerwoności" jest jednym z moich ulubionych. I to ruszanie z ogromną szybkością, kiedy aż ciało wbija się w fotel. Potem lot nad ziemią, oglądanie świata z góry, nabieranie dystansu do siebie i innych. Nasza ziemia jest piękna z góry! Aż w końcu lądowanie na jakimś lotnisku i od razu wąchanie zapachów nowych miejsc. Czasem fascynujących, a czasem zupełnie nie przypadających do gustu. Lubię też taką ekscytacje przy wysiadaniu z samolotu z oczekiwaniem na kolejna przygodę.

Sam lot czasem bywa niezwykły i pełen dziwnych, przyjemnych czy śmiesznych zdarzeń.

Majorka królowa Balearów

Ocena użytkowników:  / 8

Z pierwszego wyjazdu na Majorkę pamiętam - nieświeżą drożdżówkę, która wywołała u mnie rozstrój żołądka. Przez kilka dni pomstowalam, że Hiszpanie robia szkodliwe dla zdrowia słodkości. Było to pod koniec października 1995 r. W lipcu 1996 r. ta niestrawność okazała się moją drugą córką :) Pamiętam w każdym razie, że na tym wyjeździe nie ruszyłam już żadnej drożdżówki :)))))

Po powrocie z wakacji przywitała mnie przedszkolanka, kiedy przyprowadziłam starszą córkę (wtedy jeszcze jedyną) :) do przedszkola:

- Jak było na Hawajach?

- Ale my byliśmy na Majorce,

- A co to za różnica dla mnie - to i tak inny świat

:)

Córka obstawała potem przy zdaniu, że mówiła, że jedziemy na Majorkę, tylko pewnie pani przedszkolanka coś pokręciła.

Majorka 1104ai

A były to czasy, kiedy w Polsce rodził się dopiero rynek wakacji czarterowych i taki wyjazd dla większości Polaków jeszcze się w głowie nie mieścił - bo wszystkim się wydawało, że to musi kosztować strasznie drogo. Teraz rynek czarterów rozwinął się i radzi sobie całkiem dobrze w Polsce. Czasem nawet zdarzają się okazje cenowe na wyjazd do zagranicznego kurortu, które wychodzą zdecydowanie taniej niż wyjazd nad polskie morze czy góry.

A lecieć na Majorkę warto! Dla słońca, dla piaszczystych plaż, dla zabytków, dla krajobrazów. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Mitologia i współczesność zaklęte na Krecie

Ocena użytkowników:  / 8

Jest takie powiedzenie - Grek urodził się zmęczony i żyje po to, żeby odpocząć - to dość dobrze tłumaczy dlaczego Grecy się nie spieszą i wprawdzie wszystko załatwią... ale jutro, jutro :D To ma swój wielki urok, jeżeli się człowiekowi nie spieszy... :) A my północne ludy jednak preferujemy styl niemiecki - ma być zrobione, ale na wczoraj najlepiej.

Kreta 192ai

Do tego Grecy to urodzeni nałogowcy- palą papierosy na potęgę. Wszędzie. Zupełnie im niestraszne przestrogi drukowane na opakowaniach papierosów i kampanie antynikotynowe. Papierosy w ustach starszych i młodszych, kobiet i mężczyzn, dziewczyn i chłopaków to zupełnie normalny widok. Papieros to u nich styl życia.

Erotyczny zapach Krety

Ocena użytkowników:  / 10

Moje 'Pierwsze Razy' w Grecji

 

Kreta.

Kreta 030ia

To jedno z moich ulubionych miejsc wakacyjnych. Ma przewagę nad innymi miejscami choćby tym, że pierwszą podróż zagraniczną odbyłam własnie tam. To dobre miejsce na rozpoczęcie odkrywania uroków Europy. Bo to i historycznie ważny teren, a i atrakcyjny niesamowicie. Urzekający są mieszkańcy. Grecy są przystojni, a Greczynki piękne. Słońca mnóstwo w ciągu roku. Plaże przyjazne. Infrastruktura nastawiona na turystę. Czego chcieć więcej? :)

Każda podróż może być ekscytująca bez względu na kierunek. Jednak jak to bywa z pierwszymi razami... Pierwsza podróż to trochę jak TEN pierwszy raz... Zwłaszcza jak się już jest dorosłym.. A ja byłam już bardzo dorosła, kiedy pierwszy raz przekraczałam granicę naszego kraju.

Porozumienie pakistańsko - polskie

Ocena użytkowników:  / 8

Sobota, późna zima 2013 r.

Wracam po godzinie 14 po pracy do domu pieszo. Od paru dni zrezygnowałam ze środków lokomocji na rzecz aktywnego ruchu - co oznacza piesze wędrówki w kierunkach dom - praca. Tego dnia mróz był dość spory, ale za to przepięknie świeciło słońce. Śnieg leżał na chodnikach i trawnikach. Tam gdzie można było jeszcze dojrzeć jego biel, błyszczał w słońcu. Mimo to chciałam wierzyć, że wiosna już idzie wielkimi krokami. Jak się potem okazało to i owszem, doszła do nas... ale chyba "tiptopami"... bo przecież jeszcze w kwietniu był śnieg i zimno...Mróz 125i

Byłam już w połowie drogi do domu. Przyjemny spacer w tak piękną pogodę. Ul. Garbary tuż przed Placem Bernardyńskim. Podchodzi do mnie młody mężczyzna o egzotycznej urodzie i po angielsku pyta, co oznacza napis na kartce na drzwiach pobliskiego sklepu. A tam karteczka "uwaga stopień" więc mu tłumacze. On pyta czy to na pewno nie jest - "Zaraz wracam" albo "Będę za 5 minut". Rozwiewam jego nadzieje, bo nijak nie da się z kartki 'uwaga stopień' wyczytać - 'zaraz wracam'. Posmutniał wyraźnie na twarzy, więc mimo, że miałam ochotę iść dalej, zapytałam czy czegoś potrzebuje.

Dlaczego mężczyźni krzyczą na mój widok na rowerze? :)

Ocena użytkowników:  / 12

Dzień Mamy - Mama1

Pierwsze takie zdarzenie miało miejsca jakiś rok temu. Jechałam jednym z najpiękniejszych parków w Poznaniu na Sołaczu. Był chłodny wiosenny poranek. Jechałam jak zwykle do biura. Trochę się spieszyłam. Choć w moim przypadku spieszyłam – nie oznacza dużej prędkości, bo powiem szczerze, że jeżdżę rowerem dość wolno, trochę jak „pańcia". Brakuje mi tylko takiego stylowego roweru (ten, który mam pożyczam notorycznie od córki, ona na szczęście jakoś nie pała do niego miłością – więc prawie jest moją własnością). Na razie jednak na stylowy rower ani nie mam pieniędzy, ani miejsca w mieszkaniu :) Wracając do tematu. Tego dnia jechałam rano parkiem i widziałam, że naprzeciwko jedzie jakiś chłopak/mężczyzna. On jechał bardzo zamyślony i ani nie zwracał uwagi na otoczenie, ani na to, czy ktoś nadjeżdża z naprzeciwka. Zauważyłam to i zjechałam trochę ze środka dróżki, żeby mu zrobić miejsce. I jak się okazało to był dobry manewr. Chłopak dopiero mijając mnie trochę wyrwał się z zamyślenia. Wystraszył się bardzo, bo jakoś nie spodziewał się nikogo na drodze. Spojrzał na mnie i ze strachu krzyknął:

O ja pier....lę.

Kazimierz Dolny - przyjemne dni nad Wisłą i nie tylko :)

Ocena użytkowników:  / 7

Kazimierz Dolny, zamek Krzyżtopór, Chęciny i Jaskinia Raj

 

Dwie baby na wycieczce - jedna duża, druga mała.

 

W drogę do Kazimierza zabrałam moją córkę, miała wtedy może 7,8 lat. Teraz już 17. Uzbrojona byłam w świetny, pożyczony od koleżanki przewodnik Pascala - 'Polska na weekend z dzieckiem'. To fajne wydawnictwo. Można coś zwiedzić i przy okazji nie zanudzić dziecka na śmierć w czasie podróży :)

Celem głównym był Kazimierz Dolny nad Wisłą. Dla mnie legendarny. Legendą okrył go w moim umyśle pewien towarzysz podróży, którego spotykałam często w autobusie PKS do Poznania. Kiedy ja jeździłam do III liceum, a ów mężczyzna do pracy. Z jego opowieści to miejsce tak bardzo przesiąknięte bohemą artystyczną, że dla takiej młodziutkiej wtedy dziewczyny wydawało się niewiarygodne. On spędzał tam w czasach jeszcze pachnących komunizmem okres wakacyjny i myślę, że będąc już dojrzałym, żonatym "uwikłanym dniem codziennym" mężczyzną, tęsknił za tamtymi czasami wolności. Jak sądzę właśnie tak mu się ten Kazimierz kojarzył. Pachniał mu wolnością, której potem mu brakowało.

Deszcz w słonecznej Barcelonie, czyli zmokła kura spełnia marzenia :)

Ocena użytkowników:  / 8

barcelona introMarzyłam o niej 20 lat (może nawet trochę więcej, ale nie ma co dokładnie mi tego wyliczać) :)... Od momentu, wykładu na studiach. Pani profesor Walentyna D. pokazała zdjęcia z Barcelony. Najpierw obejrzałam zaskakującą symetrię ulic, którą ktoś przeciął jak gdyby w poprzek. Zakłócił naturalny bieg ulic budując nową wielką arterię. To tak jakby pudełeczka poukładane bardzo geometrycznie i symetrycznie nagle przeciąć na skos. To było pierwsze zdjęcia jakie w życiu zobaczyłam obrazujące Barcelonę.

Jeden dzień na Podlasiu

Ocena użytkowników:  / 6

Piękny dzień na Podlasiu

To trochę taki wyjazd, żeby poczuć się bliżej miejsc, gdzie urodzili się moi rodzice. Dziś już nie żyją i tym bardziej chciałabym kiedyś pojechać w miejsca, które są związane z ich korzeniami. Nie była to niestety wyprawa na Białoruś - tam obecnie są miejscowości, w których urodzili się moi rodzice (kiedyś to była jeszcze Litwa) - ale wyprawa na wschodnie tereny Polski. Trochę oczywiście z biciem serca jechałam i oczekiwałam wzruszeń i jakby poszukiwania miejsc, które choć trochę są podobne do tych, za którymi tęsknił mój tata. Poszukiwanie miejsc, które wspominała mama.

Wiem , że to jeszcze nie to, że nie ma to jeszcze nic wspólnego z tamtymi miejscami, z tymi miejscowościami, ale bardzo chciałam tam pojechać.

Lyon - korki i poduszeczki oraz krwiożercza toaleta :)

Ocena użytkowników:  / 9

Lyon miasto przyjemności kulinarnych i kulturalnych.

 

DSC02377iiaiDla mnie Lyon ma kolor.

Od razu to poczułam jeżdżąc rano po mieście, ale dopiero potem to sobie uświadomiłam. To jest JASNE miasto. Ma taki KREMOWY kolor. Nawet w deszczu. Bo deszcz mnie też oczywiście tam spotkał. I o dziwo nawet w deszczu ono jest ciepło kremowe. Bardzo przyjemne. Nie chodzi tu o kolor budynków – bo nie wszystkie akurat są w tym kolorze przecież. Chodzi o atmosferę, którą tworzy architektura, o układ ulic, przestronność, ale też o kolor nieba, czy może sposób jak słońce rozpływa się po ulicach. Nawet w tych ciasnych, starych uliczkach, gdzie jest siłą rzeczy ciemniej, bo mniej są oświetlone słońcem. To również miałam wrażenie, że jest kremowo i ciepło.

Mołdawia leży zaraz za Włochami

Ocena użytkowników:  / 7

Red Wine Glas

Miejsce akcji - Selgros poznański - stoisko z winami świata.

Dział winny jest spory, wygląda pięknie i wydaje mi się (jak dla laika zupełnego), że asortyment ma duży i jest z czego wybierać. Wina ułożone tematycznie według krajów pochodzenia.

Podobnie jak ja przechadzała się po tym dziale para młodych ludzi, przeglądająca wina. Pani z obsługi uwijała się rozkładając towar na pólkach.

Dziewczyna mówi do chłopaka:

- Może kupimy to wino "tu podała nazwę"? Mi nic ta nazwa nie mówi zupełnie

Chłopak chyba miał podobnie:

-Co to za wino?

Dziewczyna:

-To z Mołdawii, piliśmy już je na ostatniej imprezie.

- A skąd ja mam wiedzieć, gdzie jest Mołdawia?

Odruchowo chciałam mu podpowiedzieć, że w Europie i leży między Ukrainą i Rumunią. Ubiegła mnie jednak pani z obsługi stoiska, wskazując ręką półki z winami:

- O tam proszę pana. Zaraz za Włochami. :)

Europa-mapa polityczna1

Wyspy Owcze - plan wymarzonej podróży napisany na konkurs Fujifilm

Ocena użytkowników:  / 9

Nazwa wiele mówi :)

baran

Tu przypada 1,75 owcy na jednego mieszkańca, jak przyjadę – statystyki się odrobinę poprawią na korzyść rasy ludzkiej, wprawdzie tylko w ciągu 7 dni, ale zawsze:).

Wyspy są zależne od Danii, ale jednocześnie bardzo autonomiczne i odrębne. Mieszkańcy posługują się językiem farerskim, duńskim, ale też dość powszechnie angielskim, co może się okazać niezwykle pomocne, bo ani duńskim, ani farerskim nie władam zupełnie. Zatem nie powinno być dramatu.:) 

Ludzie, którzy urodzili się na wyspach (nie tylko myślę teraz o Owczych), którzy żyją w takim specyficznym środowisku, którzy są zależni od tego co daje im morze i od tego co mogą sami wyhodować na swojej ziemi, sami w sobie są specyficzni. Otwarci na innych ludzi, życzliwi i pomocni w stosunku do przyjezdnych. Chłonący inność turystów. Najczęściej bardzo są gościnni i zadowoleni, że do nich przyjechałeś. Jednak zachowują swoją odrębność i tradycję przodków, którzy niejednokrotnie musieli stoczyć walki nie tylko z naturą, ale też z najeźdźcami, który chcieli zdobywać kolejne terytoria.

Hong Kong i Makau

Ocena użytkowników:  / 8

Wzgórze Wiktorii. Najpiękniejszy widok na miasto. Szklany taras widokowy i ścieżka wokół wzgórza – to jedne z największych atrakcji turystycznych miasta. Trzeba przyznać, że widoki zapierają dech w piersiach. Mieszkania na tym wzgórzu należą do najdroższych na świecie, ponoć (choć nie potwierdziłam tej informacji) ceny za m kw dochodzą a do 120 tysięcy euro. Coś mi się wydaje, że posiadając taką gotówkę nie wydałabym jej na jeden metr kwadratowy mieszkania w Hong Kongu, nawet z takim widokiem :). W związku z tym, że nie posiadam takiej gotówki to też nie wiem, że można ja wydawać w taki sposób. Jak wreszcie kiedyś posiądę - opisze ze szczegółami jak to jest i na co wydam :D

Hong Kong 632ia

Kolejka na szczyt Wzgórza Wiktorii

Hong Kong - druga odsłona

Ocena użytkowników:  / 10

W powrotnej drodze do hotelu, chcieliśmy jeszcze jedna atrakcję „zaliczyć" - Night Market – Nocny Rynek. Na Temple Street w dzielnicy Kawloon – tu zaczyna się handel w godzinach nocnych i można kupić prawie wszystko w cenach bardzo przystępnych. Kolorowy tłum turystów i tubylców. Nie jest to targ z markowymi przedmiotami, raczej targ taniości i podróbek, ale pójść tam trzeba, żeby poczuć prawdziwe chińskie klimaty.

Hong Kong 354aii

Hong Kong - symfonia świateł i smaki Azji

Ocena użytkowników:  / 8

Pierwsze smakowanie Azji

Hong Kong 602aiai

Panorama Hong Kongu


Pierwsze wrażenie – zimne, celujące, przeszywające oczy straży granicznej na lotnisku. Pomyślałam: - Boże, po co ja tu przyjechałam. Tu taka komuna, takie nieprzyjazne powietrze. Co ja tu robię? Kolejka do odprawy paszportowej tak nerwowo poganiana przez chińską obsługę, że trudno było się nie poddać temu nastrojowi niepokoju.

Pół świata przeleciałam, żeby sobie przypominać jak było kiedyś u nas? Bez sensu.. i czemu tu ludzie tak chętnie przyjeżdżają?

Takie było moje pierwsze wrażenie po przylocie, jeszcze na lotnisku. Gdzie kolejka do odprawy paszportowej była dziwnie nerwowa i dziwnie jakoś tak długa i przeganiana z miejsca na miejsce.

Potem po odprawie paszportowej podeszło do mnie troje przedstawicieli chińskiego narodu z czego dwóch umundurowanych mężczyzn i jedna kobieta w stroju cywilnym.

- Witam, czy mówi pani w języku tureckim? - zapytała ona.

Bornholm i Christianso - świty i noce na Bałtyku

Ocena użytkowników:  / 8

Bałtycki świt

Bałtycki świt 

Ze ślicznego i zacisznego portu w Łebie wyruszamy w rejs na Bałtyk. Kapitan planuje Bornholm. Choć Bałtyk to morze kapryśne i nie wiadomo gdzie pozwoli dopłynąć. Załoga zacna i doświadczona – tylko ja pierwszy raz na Bałtyku (ale nie pierwszy raz na rejsie morskim – tyle, że wcześniej to były rejsy po południowych morzach i nie da się tego porównać z naszym polskim morzem).

Słońce świeci, za tydzień zaczną się wakacje, a teraz jest spokojnie i przyjemnie. Już czuje, że nie taki straszny ten Bałtyk jak o nim mówią – skoro będę się mogła nawet opalać :). Krótko po wypłynięciu wskoczyłam w strój kąpielowy i moją białą skórę, wystawiłam na działanie promieni słonecznych w nadziei że trochę się zbrązowi :)

Droga przez mękę

Ocena użytkowników:  / 16

chorwacja 389iii

 Kierunek Chorwacja

- Zawsze to samo. Zawsze musicie się spóźniać. Taksówka już czeka. Idziemy! Pociąg nie poczeka.

- Ale tato, przecież wcale nie zawsze. I nie denerwuj się przecież na wakacje jedziemy.
- Nie denerwuj się, nie denerwuj się.

Zawsze to samo.

Na plecy każde z nas zarzuciło ważący chyba tonę bagaż i ledwo z nim doszliśmy do windy w naszym wysłużonym bloku.

- Zamawiając taksówkę poprosiłeś o bagażową? Przecież żaden normalny samochód nie udźwignie takiego ciężaru – pytam męża, który spogląda na mnie złym wzrokiem
- Tylko poprosiłem, żeby był duży kombi i żeby podjechał pod samą bramę.
- Myślę, że facet nie uwierzy w to co zobaczy i w sumie nie wiem jak my to przewieziemy...

Blog Poleca:

088972

Facebook FanBox

Najczęściej czytane:

Ekskluzywne dzianiny:

dorothy style banner

Copyright Romul.pl 2015. All Rights Reserved.

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce oraz o naszej polityce prywatności: Kliknij tutaj.

Zezwalam na ciasteczka - cookies z tej strony.