Romul.pl

Biuro Podróży Poznań Winogrady

Kazimierz Dolny - przyjemne dni nad Wisłą i nie tylko :)

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Kazimierz Dolny, zamek Krzyżtopór, Chęciny i Jaskinia Raj

 

Dwie baby na wycieczce - jedna duża, druga mała.

 

W drogę do Kazimierza zabrałam moją córkę, miała wtedy może 7,8 lat. Teraz już 17. Uzbrojona byłam w świetny, pożyczony od koleżanki przewodnik Pascala - 'Polska na weekend z dzieckiem'. To fajne wydawnictwo. Można coś zwiedzić i przy okazji nie zanudzić dziecka na śmierć w czasie podróży :)

Celem głównym był Kazimierz Dolny nad Wisłą. Dla mnie legendarny. Legendą okrył go w moim umyśle pewien towarzysz podróży, którego spotykałam często w autobusie PKS do Poznania. Kiedy ja jeździłam do III liceum, a ów mężczyzna do pracy. Z jego opowieści to miejsce tak bardzo przesiąknięte bohemą artystyczną, że dla takiej młodziutkiej wtedy dziewczyny wydawało się niewiarygodne. On spędzał tam w czasach jeszcze pachnących komunizmem okres wakacyjny i myślę, że będąc już dojrzałym, żonatym "uwikłanym dniem codziennym" mężczyzną, tęsknił za tamtymi czasami wolności. Jak sądzę właśnie tak mu się ten Kazimierz kojarzył. Pachniał mu wolnością, której potem mu brakowało.

Opowiadał o tym mieście prawie z wypiekami na twarzy i z rzewną nutą tęsknoty.

Ja sobie go wyobrażałam, pod wpływem tych opowieści, jako miejsce zjazdów hipisowskich, wolnej miłości i pokoju itp :) Takie miejsce idealne dla cyganerii artystycznej - życie wolne, bez zobowiązań, swobodę twórczą, pogarda dla konwenansów, norm społecznych i materializmu.

Nie wiem czy tak było (czy może jest nawet w tej chwili) w każdym razie w głowie młodej i niewinnej dziewczyny trochę to budziło strach mimo ciekawości.

Nie skorzystałam nigdy z zaproszenia towarzysza podróży PKS- owskich. Mimo, że parę razy zapraszał. :) Na szczęście miałam, mimo młodzieńczej naiwności dużo rozsądku :)

 

Za to wybrałam się dużo później z młodszą córka i bardzo dobrze wspominam ten wyjazd. Dobrze, bo Kazimierz cudny i dobrze, bo świetny czas spędziłyśmy razem :)

Poznałam ją trochę bardziej. Zadziwiła mnie parokrotnie podczas tego wyjazdu, czego nie miałabym okazji poznać w innych okolicznościach.

 

Droga z Poznania do Kazimierza do najkrótszych nie należy, ale udało się ją przejechać w miarę bezstresowo. J. nie marudziła za dużo - "daleko jeszcze" :)- tylko chyba nawet podziwiała kraj z okna samochodu jak ja :) dojechałyśmy po południu do hotelu i zaraz po zakwaterowaniu poszłyśmy na pierwszy popołudniowy spacer po mieście. I na pierwsze ciasteczkowe koguty - znak rozpoznawczy Kazimierza. Pyszne i bardzo sycące. :) Trochę smakiem przypominające chałkę.

Kazimierz 19iOgromny kogut - symbol kazimierskich ciasteczkowych kogutów

 

No i wspomnienia mi narobiły apetytu - będę musiała się wybrać na koguty kazimierskie jeszcze raz... :)

 

Ja się zachwycałam, ale musiałam tez myśleć o tym, żeby dziecko nie nudziło się podczas "normalnego" zwiedzania. Tak o to zabiegałam, że nie zauważyłam nawet, że to ona mnie zachęca do zwiedzania i ona mnie motywuje, żeby jeszcze zobaczyć to, czy tamto :)

Okazało się już od początku , że jest świetną dla mnie towarzyszką podróży :)

Kazimierzi

Manierystyczne kamienice Przybyłów na Rynku

Kazimierz 17ii

Kazimierz 12i

Będąc w Kazimierzu należy oczywiście powdychać zapachy Lubelszczyzny, pooglądać manierystyczne i barokowe kamienice przy Rynku. Obejrzeć drewniany budynek żydowskich jatek na Małym Rynku. Do tego wejść na Wzgórze Trzech Krzyży, zwiedzić ruiny Zamku Kazimierskiego, Obejrzeć spichlerze nad Wisłą. Do tego warto pojechać bryczką na wycieczkę do jednego z wąwozów lessowych. Można także pospacerować bulwarem nad Wisłą i popłynąć statkiem po Wiśle oglądając z rzeki Zamek w Janowcu lub wybrać się na zwiedzanie tego bastejowego zamku.

Jedna z wież na zamku - nazywa się Wieżą Franciszki - od Franciszki Krasińskiej, która w tej wieży miała potajemnie umawiać się na schadzki z królewiczem Karolem synem Augusta Mocnego.

Istnieje też legenda o Białej Damie związana z zamkiem. To duch Heleny Lubomirskiej, która popełniła samobójstwo po tym jak rodzice chcieli jej zabronić miłości do służącego swojego ojca i zamknęli ją w wieży zamkowej.

Kazimierz 3i

Kościół Farny w Kazimierzu

Kazimierz 2i

Kazimierz19i

Kultowa postać psa Werniksa na Rynku, przywódcy kazimierskich kundli, został przygarnięty przez jednego z malarzy i wyjechał z nim do Gdańska, powrócił do Kazimierza jeszcze tylko raz, żeby zapozować rzeźbiarzowi.

Kazimierz 4i

Przeurocza rzeźba Baby Jagi na Rynku. Prosiłam J. żeby wrzuciła grosik na szczęście w jej biust, bo jakoś bałam się pożaracia palców przez monstrualny biust :)

Kazimierz18i

Czyżby uderzające podobieństwo?:)

Kazimierz 14i

Rejs statkiem po Wiśle

Wdrapałyśmy się z J na Wzgórze Trzech Krzyży rano, a widok na Kazimierz z tego miejsca jest najładniejszy. Pięknie widać zakole Wisły i całe miasto z Rynkiem na czele. Krzyże postawione zostały w 1708 r. żeby upamiętnić ofiary cholery na tych terenach w tamtych latach. Ze wzgórza ruszyłyśmy w drogę do ruin Zamku. Z centrum do Zamku w normalnych warunkach można przejść w 5-10 minut. Tego dnia jednak droga pokryta jakimś rodzajem gliny po nocnym deszczu rozmiękła i już po kilkudziesięciu metrach miałam na butach przyklejoną warstwę tej gliny. Waga moich butów zaczynała się drastycznie zwiększać, a warstwa gliny robiła się coraz grubsza. W połowie drogi do zamku było stanowisko "poboru opłat", które obsługiwał sympatyczny pan w słusznym wieku. Przyglądał się nam z lekkim uśmiechem, kiedy uciemiężone ciężarem butów próbowałyśmy się dostać do niego. Kiedy doszłyśmy w jego pobliże, mój oddech wskazywał raczej na przebiegnięcie maratonu, niż przejście tego kawałka drogi ze Wzgórza do Zamku.

Zanim wyharczałam, że poproszę bilety już miał pełen uśmiech na twarzy i miałam wrażenie, że chciał tylko powiedzieć, że kondycji to nie mamy żadnej :) Powstrzymał się jednak od takiego komentarza. A ja pokazałam mu moje buty 'na koturnach' z mokrej gliny :)

Zapytał:

- Skąd jesteście?

J. od razu powiedziała, że z Poznania. On na to drapiąc się po głowie:

-Poznań, Poznań.... aaaaa - to jest to miasto niedaleko Kościana :)

Uśmieliśmy się w dwójkę do rozpuku. Tylko J. patrzyła na nas podejrzanym wzrokiem nie rozumiejąc żartu (bo wtedy jeszcze nie kojarzyła gdzie leży Kościan - dla wyjaśnienia- to miasto w Wielkopolsce ok 50 km od Poznania)

Skąd Pan wie gdzie jest Kościan?

Mam tam siostrę i czasem do niej przyjeżdżam - odpowiedział i już nić sympatii miedzy nami została nawiązana.Kazimierz 6i

Wzgórze Trzech Krzyży

Kazimierz 5i

Widok na miasto ze Wzgórza Trzech Krzyży

Kazimierz 7iWidok na kościół Farny ze Wzgórza

Pierwotny zamek zbudował Władysław Łokietek. Po nim została samotna baszta. Właściwy Zamek wzniósł Kazimierz Wielki.

Ponoć z Zamkiem w Janowcu i Bochotnicy łączą zamek kazimierski podziemne korytarze. Do Bochotnicy miał tymi tunelami potajemnie przechodzić król Kazimierz Wielki, bo zakochany był na zabój w mieszkającej tam pięknej Czarnowłosej Żydówce Esterce. Ów zamek w Bochotnicy król zbudował własnie dla niej. Tam powiła mu dwóch synów Niemira i Pełkę. Według legendy Esterka była córką ubogiego żydowskiego krawca. Sama Esterka wyhaftowała Parochet - złocistą zasłonę wiszącą w synagodze przez setki lat. Haftowała go tęskniąc za królem, który wyjeżdżał często z Kazimierza do Krakowa lub na wyprawy wojenne.

Kazimierz 8i

Ruiny Zamku w Kazimierzu

Kazimierz 10i

Kazimierz 9i

Kazimierz 11i

Baszta - pozostałość po pierwotnym zamku zbudowanym przez Władysława Łokietka

Kazimierz 16i

Jeden ze Spichelrzy nad Wisłą

Kazimierz 18i

Cmentarz Żydowski w Kazimierzu

Ducha Esterki i Kazimierza nie spotkałam w ruinach niestety, ale jakoś tak tknęło mnie, że coś tu w okolicach dużo tej "zakazanej miłości". Może jest w okolicach jakaś specyficzna atmosfera służąca takiej miłości. Może to zostało do naszych czasów. I być może i mój towarzysz pekaesowskich podróży do Poznania zaznał tu takiej miłości i stąd u niego taki sentyment do Kazimierza.

Jestem typową babą zatem wszelkie wzmianki o miłości - zakazanej czy nie, zawsze wzbudzają u mnie pewne emocje i wzruszenia. Tak więc i Kazimierz będzie mi się kojarzył zawsze dobrze. :)

 

Wracając do Wielkopolski miałam w planach zajrzeć do Zamku Krzyżtopór (dawniej Krzysztopór) w Ujeździe, zahaczyć o ruiny zamku Chęciny i dotrzeć do Jaskini Raj. Krzyżtopór był mi znany z lektury i wykładów z Historii Kultury i Sztuki na uczelni. To były wykłady, które większość studentów mojej grupy lubiła najbardziej. Myślę, że nie tylko tematyka wykładów miała znaczenie - jako, że niezwykle interesująca, ale też sposób przekazywania wiedzy przez wykładowczynię. Oprócz tego myślę, że osoba wykładowczyni miała największe znaczenie. Określiłabym ją kobietą z klasą w średnim (wtedy tak mi się wydawało) wieku. Potrafiła niezwykle ciekawie z pasją opowiadać o architekturze i sztuce, a do tego miała coś w swojej osobowości ujmującego. Nie spoufalała się ze studentami, ani nie wykazywała żadnych głębszych zażyłości, a mimo to przyciągała do siebie wszystkich. Oprócz szerokiej wiedzy na te tematy była też mimo dystansu bardzo magnetyczną osobą.

Ona opowiadała o tym jaka to za zadziwiająca budowla.

Krzyżtopór 2i

Brama wjazdowa do zamku Krzyżtopór

Krzyżtopór 1i

Ruiny Zamku Krzyżtopór

Krzyżtopór i

Historia powstania pałacu i jego świetności pozostaje wciąż nie do końca poznana. W związku z tym narosło wokół niego mnóstwo legend. Jedną z nich jest opowieść o zastosowaniu w zamku symboliki liczb nawiązującej do kalendarza: okien miał tyle, ile dni w roku, pokoi tyle, ile tygodni; sal wielkich tyle, ile miesięcy, a cztery narożne jego baszty odpowiadały liczbie kwartałów. Nie ma zachowanych planów budowy, co uniemożliwia dziś faktyczne odtworzenie wizerunku zamku z połowy XVII wieku. Ma obecnie status trwałej ruiny. W dawnej klasyfikacji zabytków był zaliczony do klasy zerowej.

Zamek Krzyżtopór jest markowym produktem województwa świętokrzyskiego i obecnie są plany na zabezpieczenie i powolna odbudowę zamku. Wprawdzie koszty oszacowano na 200 mln zł (a tyle rocznie dochodów ma całe województwo świętokrzyskie) zatem odbudowa na razie nie jest w stanie tej bariery finansowej pokonać. Wielokrotnie już były próby odbudowy twierdzy, niestety wciąż największą przeszkodą są finanse.

Nazwa ewoluowała. Krzyż był symbolem wiary i polityki wojewody, topór herbem Ossolińskich właścicieli zamku. Oba te symbole są umieszczone na bramie wjazdowej do pałacu. Sam budowniczy nazywał pałac mianem Krzysztofory, co najprawdopodobniej wywodzi się od źródłosłowu jego imienia (gr. Christophoros – zob. Krzysztof). Klucz ziemski Iwaniska, w którym leżała miejscowość Ujazd, nabyty został przez Ossolińskich od Ligęzów na początku XVII wieku.

 

Potem było jeszcze Opatów ze zwiedzaniem podziemi miasta - to system dawnych piwnic kupieckich wydrążonych w warstwie lessowej.

 

Po tej wizycie pojechałyśmy jeszcze do Chęcin i tam w ruinach zamku dałyśmy się dobrowolnie, a nawet gorzej.. - dopłacając- zakuć w dyby.... Dopłacając, bo dzięki temu miałyśmy możliwość zrobienia sobie 'pamiątkowego' zdjęcia w dybach... :))) J. ze swoimi drobniutkimi i szczupłymi rączkami nie miała problemu, żeby się uwolnić z tej pułapki, do tego wtedy jeszcze malutka ledwo sięgała głową do odpowiedniej dziury :) Oprócz tego nie mogłyśmy się oprzeć i przymierzałyśmy zbroję rycerską.

Chęciny 2i

Zamek Chęciny

Chęciny 4i

Jak to jest dobrowolnie dać się zakuć w dyby :)

Chęciny1iChęciny 3iCheciny 2iPrzymiarka zbroi rycerskiej

Na koniec Jaskinia Raj, gdzie nas spotkała niespodzianka w postaci ciemności egipskich :) w połowie zwiedzania światło w jaskini zgasło. Turyści stalio trochę zagubieni, bo ciemności były takie, że oko wykol. Nic nie dało sie dojrzeć. Przewodniczka zostawiła całą grupę turystów samą i poszła po omacku na poszukiwanie prądu. Wróciła po jakimś czasie z... latarką. Myśleliśmy, że w ten sposób zwiedzimy resztę tej niesamowitej jaskini, ale na szczęście, po kolejnych kilku minutach prąd włączono. :) obejrzałyśmy te wszystkie wytwory natury w postaci nacieków stalaktytowych, stalagnitowych i podziemnych jezior. Z pełnym zachwytem można potwierdzić, że nazwa jest jak najbardziej zasłużona!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Blog Poleca:

120435

Facebook FanBox

Najczęściej czytane:

Ekskluzywne dzianiny:

dorothy style banner

Copyright Romul.pl 2015. All Rights Reserved.

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce oraz o naszej polityce prywatności: Kliknij tutaj.

Zezwalam na ciasteczka - cookies z tej strony.